| Magdalena Choronkiewicz |
|
|
|
APEL O POMOC!! ORTOFACH - Kompleksowe Zaopatrzenie Ortopedyczne i rodzina Magdalenki apelują o pomoc i wsparcie do wszystkich Ludzi Dobrej Woli.
14.02.2007 roku na świat przyszła Magdalenka; ważyła 2650g i mierzyła 52cm. Po 30 minutach od porodu Pani doktor oznajmiła mi, że nasza walentynka jest bardzo chora. Dziecko ma małogłowie, brak słupka nosa, rozszczep podniebienia i wadę serca. Przez pierwszą dobę przebywała w inkubatorze. Rozpoczęła się walka o jej życie; trafiła do kliniki w Katowicach. Przeszła szereg badań, otrzymaliśmy diagnozę holoprosecefalia (jednojamowość przodomózgowia, brak ciała modzelowatego) to znaczyło że, jej mózg nie będzie się rozwijał. Po miesiącu pobytu na patologi noworodka, z Katowic została przewieziona na Parkitkę, tam musiałam nauczyć się zakładać sondę dożołądkową. W dniu 10 urodzin (25.03.2007r.) naszej najstarszej córki - Adusi, mogliśmy zabrać Magdusię do domu. To był nasz najszczęśliwszy dzień i jedyny prezent, jaki chciała otrzymać nasza najstarsza córcia. Radość nie trwała długo. Po tygodniu Magdalenka trafiła do szpitala z zapaleniem płuc; następnie 3 dni w domu, tydzień znów w szpitalu. Dwa tygodnie w domu, dwa tygodnie w szpitalu. Lekarze na moją prośbę skierowali Madzię na oddział neurologii w Katowicach. Tam zapadły następne diagnozy: padaczka lekooporna, padaczka skłonowa Wessta, mioklonie. Magdusia dostawała gorączek mózgowych dochodzących do 42 stopni C. Szukałam pomocy u dr Anny - naszej pediatry która zaproponowała, abym zadzwoniła do hospicjum. Od 28.06.2007r. jesteśmy pod opieką hospicjum. Otrzymałam niezbędny sprzęt: ssak, pulsoksymetr, inchalator. Gdy Magdalenka miała 6 miesięcy, przeszła operację zszycia rozszczepu, przez tydzień przebywała na intensywnej terapii. Jej stan poprawił się na tyle, że mogła wrócić do domu, ale pod jednym warunkiem, jeżeli będę miała koncentrator tlenu. Wystarczył jeden telefon do hospicjum i już po południu sprzęt znalazł się w domu, a my byliśmy szczęśliwi, że Madzia jest znowu z nami. Wizyty pielęgniarki, która jest też naszą przyjaciółką, to najcenniejsza pomoc na jaką mogę liczyć.Dzięki hospicjum i ludziom tam pracującym nie muszę przebywać w szpitalu z moją córeczką .To dzięki nim mogłam zdecydować się na następną ciążę, w wyniku której urodził się mój zdrowy syn - Jakub. Pani doktor Urszula jest osobą, na którą mogę liczyć w każdym momencie, o każdej porze dnia i nocy. To ona podtrzymywała mnie na duchu, jak Madzia trafiła do szpitala z niewydolnością wątroby i nerek. Magdalenka ma tak ogromną chęć życia, że obudziła się ze śpiączki wątrobowej po czterech dniach. Od tamtej pory jesteśmy z panią doktor wyczulone na każdą infekcję, ospałość mojego dziecka, dlatego robimy badania częściej niż dawniej. Mam trójkę dzieci: Adusię, która bardzo kocha swoje rodzeństwo, Magdalenkę - nasze słoneczko i Jakuba, który dzieli się zabawkami z Magdusią. Oczywiście mam też cudownego męża Piotra, który zawsze mnie wspiera. Zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc finansową dla Magdusi.
Dla wszystkich, którzy chcą pomóc Magdusi uruchomiliśmy konto fundacji gdzie Marysia jest podopieczną Z wyrazami szacunku
|